Jak minęły mi ferie i jak z moją dietą.
Hej Motylki!
Wiem, że bardzo długo mnie tu nie było, ale chciałam przez ferie odpocząć od Internetu. Mam dla was tak dużo do powiedzenia, że nie wiem od czego zacząć. Może zacznę od początku, jak myślicie? Ogólnie bardzo dużo się u mnie działo. Trochę dobrego i trochę złego. Ale spokojnie, już wam mówię o co chodzi.
Zaczęły się ferie, a ja byłam zachwycona, ponieważ w końcu mogę odpocząć i nikt mi nie truje o egzaminach. Postanowiłam, że te ferie będą wyjątkowe i będę dla wszystkich taka miła i kochająca. No i od tego zaczęłam. Dwa dni spędziłam w domu ćwicząc i zapisując w moim zeszycie ważne rzeczy. Zajęłam się rodzeństwem i było fajnie. W końcu skończył się dzień i czekałam z utęsknieniem na wieczór. Kiedy byłam już gotowa do spania, położyłam się i usiłowałam zasnąć, no i tak leżałam, leżałam i leżałam i nic. Super. Rodzice myśleli, że już śpimy i nagle słyszę kroki do mojego pokoju, więc udaję, że śpię. Mama idzie do mojej szafy gdzie są moje książki do czytania i zaczęła je wszystkie, po cichu przesuwać. W końcu wzięła swoją zdobycz i poszła do taty. Przestraszyłam się, byłam sparaliżowana. To był mój zeszyt PRO ANA. Tam było wszystko co było mi potrzebne, moje przemyślenia, waga, wymiary, bilanse. I wszystko przepadło. Wstałam szybko z łóżka i zaczęłam podsłuchiwać. Rodzice zaczęli to wszystko czytać, analizować i postanowili, że nic mi nie będą mówić i w końcu poślą na leczenie. REWELACJA. Kiedy skończyli szybko pobiegłam do łóżka, a za mną mama weszła i odłożyła zeszyt na miejsce. A ja w końcu zasnęłam.
Na drugi dzień wstałam i nie wiedziałam jak się zachować w stosunku do rodziców, no ale poszłam do nich i powiedziałam Dzień dobry. Mama mi jednak nie odpowiedziała, a ja musiałam grać, aby się nie dowiedzieli, że wiem o tym. Zapytałam się, czy coś znowu zrobiłam, a ona odpowiedziała, że NIC. No to ok. Poszłam do swojego pokoju się spakować, ponieważ mieliśmy jechać do Zakopanego. Wieczorem wyjechaliśmy i przez dwa dni się do siebie nie odzywaliśmy. W końcu powiedziałam , kiedy zostałyśmy same PRZEPRASZAM. Chciałam, aby te ferie były wyjątkowe, bez żadnych kwasów. Powiedziałam nie do końca wszystko o zeszycie i o sobie, a mama o tym jak mnie postrzega. W końcu po 2h rozmowie się pogodziłyśmy, a ja obiecałam jeść i być normalna. Chciałam te ferie wykorzystać w 100%. I tak się też stało. Jadłam bardzo dużo, ale wszystko spalałam jeżdżąc to na nartach, to na łyżwach. Po tygodniu wróciliśmy do domu i po rozpakowaniu się poszłam się zważyć i co się okazało? Okazało się, że schudłam. JEJ!!! Jestem z siebie zadowolona. No i jeszcze zostały mi dwa dni.
Nie skończyłam z Aną. Nie mam mowy. JESTEM Z WAMI I Z ANĄ
KOCHAM WAS!!!!
Wiem, że bardzo długo mnie tu nie było, ale chciałam przez ferie odpocząć od Internetu. Mam dla was tak dużo do powiedzenia, że nie wiem od czego zacząć. Może zacznę od początku, jak myślicie? Ogólnie bardzo dużo się u mnie działo. Trochę dobrego i trochę złego. Ale spokojnie, już wam mówię o co chodzi.
Zaczęły się ferie, a ja byłam zachwycona, ponieważ w końcu mogę odpocząć i nikt mi nie truje o egzaminach. Postanowiłam, że te ferie będą wyjątkowe i będę dla wszystkich taka miła i kochająca. No i od tego zaczęłam. Dwa dni spędziłam w domu ćwicząc i zapisując w moim zeszycie ważne rzeczy. Zajęłam się rodzeństwem i było fajnie. W końcu skończył się dzień i czekałam z utęsknieniem na wieczór. Kiedy byłam już gotowa do spania, położyłam się i usiłowałam zasnąć, no i tak leżałam, leżałam i leżałam i nic. Super. Rodzice myśleli, że już śpimy i nagle słyszę kroki do mojego pokoju, więc udaję, że śpię. Mama idzie do mojej szafy gdzie są moje książki do czytania i zaczęła je wszystkie, po cichu przesuwać. W końcu wzięła swoją zdobycz i poszła do taty. Przestraszyłam się, byłam sparaliżowana. To był mój zeszyt PRO ANA. Tam było wszystko co było mi potrzebne, moje przemyślenia, waga, wymiary, bilanse. I wszystko przepadło. Wstałam szybko z łóżka i zaczęłam podsłuchiwać. Rodzice zaczęli to wszystko czytać, analizować i postanowili, że nic mi nie będą mówić i w końcu poślą na leczenie. REWELACJA. Kiedy skończyli szybko pobiegłam do łóżka, a za mną mama weszła i odłożyła zeszyt na miejsce. A ja w końcu zasnęłam.
Na drugi dzień wstałam i nie wiedziałam jak się zachować w stosunku do rodziców, no ale poszłam do nich i powiedziałam Dzień dobry. Mama mi jednak nie odpowiedziała, a ja musiałam grać, aby się nie dowiedzieli, że wiem o tym. Zapytałam się, czy coś znowu zrobiłam, a ona odpowiedziała, że NIC. No to ok. Poszłam do swojego pokoju się spakować, ponieważ mieliśmy jechać do Zakopanego. Wieczorem wyjechaliśmy i przez dwa dni się do siebie nie odzywaliśmy. W końcu powiedziałam , kiedy zostałyśmy same PRZEPRASZAM. Chciałam, aby te ferie były wyjątkowe, bez żadnych kwasów. Powiedziałam nie do końca wszystko o zeszycie i o sobie, a mama o tym jak mnie postrzega. W końcu po 2h rozmowie się pogodziłyśmy, a ja obiecałam jeść i być normalna. Chciałam te ferie wykorzystać w 100%. I tak się też stało. Jadłam bardzo dużo, ale wszystko spalałam jeżdżąc to na nartach, to na łyżwach. Po tygodniu wróciliśmy do domu i po rozpakowaniu się poszłam się zważyć i co się okazało? Okazało się, że schudłam. JEJ!!! Jestem z siebie zadowolona. No i jeszcze zostały mi dwa dni.
Nie skończyłam z Aną. Nie mam mowy. JESTEM Z WAMI I Z ANĄ
KOCHAM WAS!!!!
Komentarze
Prześlij komentarz